J.J. Stabryła
Pochodzi z Sanoka, miejsca, gdzie cisza bywa głośniejsza niż słowa, a rzeczywistość rzadko jest tym, czym się wydaje. Magister bezpieczeństwa wewnętrznego, jednak droga zawodowa zaprowadziła go w całkiem inne miejsce. Na co dzień barman, obserwator ludzkich historii, napięć i przemilczeń.
Życie nauczyło go więcej niż jakiekolwiek studia. Przez lata balansował na granicy uzależnień, wyborów i konsekwencji, które zostają na długo. Pół życia pił, jedną trzecią ćpał. Dziś te doświadczenia nie są już ciężarem, lecz materiałem – surowym, prawdziwym i nieprzefiltrowanym.
Jego proza wyrasta właśnie z tego miejsca. To opowieści ciężkie, gęste, momentami niewygodne, zbudowane z obserwacji, przeżyć i emocji, których nie da się w pełni nazwać. Unika dosłowności, pozwalając czytelnikowi wejść w świat bohaterów i zobaczyć go ich oczami, od środka.
Poza pisaniem – kaletnik i kaligraf, oddany rzemiosłom wymagającym cierpliwości, precyzji i skupienia. Być może dlatego język, którym się posługuje, jest oszczędny, a historie – celne.
Jego książki nie są wymyślone. Są przeżyte.
Polecamy